Podsumowanie sezonu – Futsal Ekstraklasa

14 maja poznaliśmy ostateczną decyzję PZPN ws. zakończenia rozgrywek Futsal Ekstraklasy w sezonie 2019/20. Kurz po ogłoszeniu ostatecznych rozstrzygnięć już opadł. W ten weekend dowiedzieliśmy się które drużyny w przyszłym sezonie wystąpią w roli beniaminków, a więc możemy na spokojnie przeanalizować miniony sezon z perspektywy GI Malepszy Futsal Leszno.

 

Przed startem rozgrywek nadzieje w ekipie beniaminka mieszały się z uczuciem zaciekawienia i niepewności, jak to w tej ekstraklasie do końca będzie wyglądało. Trzon drużyny, która wywalczyła awans w większości został zachowany. Na ławce trenerskiej dalej zespołem zawiadywać miał Tomasz Trznadel. Największą zmianą było zastąpienie Łukasza Błaszczyka w bramce doświadczonym Michałem Długoszem. Ponadto dobrze znający się skład wzmocniła dwójka zawodników z ekipy Górnika Polkowice, Paweł Synowiec i Dawid Witek. Największą bombą transferową okazał się jednak angaż wielokrotnego reprezentanta Polski i futsalisty, na którym miała się opierać gra zespołu w ekstraklasie, Sebastiana Wojciechowskiego. Popularny Rambo został przywitany w Lesznie z dużymi nadziejami na pociągnięcie drużyny na boisku oraz w szatni, wszak w środowisku futsalowym znany jest z tendencji do mitycznego „tworzenia atmosfery”.

Pierwsze spotkanie dla leszczynian okazało się historycznym momentem nie tylko ze względu na okoliczności, ale przede wszystkim na końcowy wynik. Przez lata będzie się w Lesznie wspominać, że debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej okraszony dwoma bramkami Huberta Olszaka udało się wygrać. Wartości całemu wydarzeniu dodał również fakt, że rywalem gospodarzy na starcie był utytułowany Clearex Chorzów, mający chrapkę na wysokie miejsce także w tym sezonie. Dla ekipy beniaminka to zwycięstwo było swoistym kamieniem węgielnym pod dobre wyniki w pierwszej połowie sezonu. Euforia została jednak szybko opanowana, a rywale z dwóch kolejnych spotkań, również solidnie doświadczeni w grze na tym poziomie, pokazali leszczynianom, że o każdy punkt trzeba będzie walczyć na noże. Najpierw po zwycięstwie w debiucie przyszedł solidny gong na wyjeździe w Katowicach, choć gwoli ścisłości trzeba przyznać, że sędziowanie w tym spotkaniu nie było na najwyższym poziomie, co miało ostatecznie przełożenie na wynik spotkania. W kolejnym meczu po świetnej pierwszej połowie z Gattą Active Zduńska Wola, w drugiej futsaliści z Hali Trapez dali sobie wbić trzy gole i ostatecznie pechowo ulegli zduńskowolanom. Większym problemem po tym meczu była jednak kontuzja Kacpra Konopackiego, czyli jednego z kluczowych zawodników gospodarzy. Absencja tego zawodnika wpłynęła na pewno na przebieg całego sezonu w wykonaniu leszczynian, którym często brakowało właśnie takiego łącznika pomiędzy defensywą i ofensywą. Spotkanie w ramach 4. kolejki wlało znów dużo optymizmu w serca licznego grona kibiców futsalowego klubu z Leszna, ponieważ z wyjazdu do Torunia udało się przywieźć cenny remis. W tym właśnie spotkaniu Wojciechowski strzelił jedynego gola dla gości i dał pierwszy znak, że jego doświadczenie może być wartością dodaną. Kolejny występ Futsal Leszno miał miejsce już trzy dni później. W środku tygodnia gościli oni na swojej hali drużynę z Chojnic. To była pierwsza kanonada na Trapezie, ale niestety niezakończona happy endem dla gospodarzy, którzy ulegli gościom w stosunku 5:8. W pamięci kibiców zapisał się przede wszystkim cudowny gol Adriana Niedźwiedzkiego, który soczystym uderzeniem z powietrza pokonał bramkarza Red Devils. Na kolejne spotkanie GI Malepszy wybrał się do Gliwic już podczas następnego weekendu. Po emocjonującym meczu z GSF to goście cieszyli się z trzech punktów wygrywając ostatecznie 5:3. Kolejne dobre zawody grał Dawid Witek, który na początku sezonu wyrastał na odkrycie w leszczyńskiej ekipie. Po tym spotkaniu nastąpiła długa przerwa od rozgrywek ekstraklasowych, a futsaliści wrócili do gry dopiero w listopadzie.

Na otwarcie rywalizacji po przerwie rywalem futsalistów z Leszna była Gwiazda Ruda Śląska. Mecz był kolejnym popisem strzeleckim w Trapezie obu drużyn. Ostateczny wynik 6:5 pokazuje dokładnie dramaturgię spotkania i „bokserski” pojedynek cios za cios obu zespołów. Wtedy nikt nie mógł przypuszczać, że to jeden z ostatnich takich popisów leszczynian w tym sezonie. Atmosfera wokół drużyny i dotychczasowych wyników była bardzo dobra, choć na horyzoncie były bardzo trudne spotkania w końcówce 2019 roku. Po tygodniu Futsal Leszno wybrał się do Lubawy na mecz z rewelacją rozgrywek. Beniaminek, który awansował razem z leszczynianami do najwyższej ligi w tym sezonie już w listopadzie znajdował się na wysokich pozycjach w ligowej tabeli. Różnicę klas faktycznie dało się dostrzec na parkiecie i Constract pewnie wygrał 4:0. Następne trzy spotkania okazały się kluczowymi w walce o utrzymanie w dalszej fazie sezonu (abstrahując od ostatecznych decyzji regulaminowych). Kolejnym rywalem był MOKS Słoneczny Stok Białystok. GI Malepszy pokonał 2:0 rywala. Wygrana ta okazała się bardzo istotna, bo poprzedzała bezpośrednio spotkania z najtrudniejszymi rywalami, a MOKS był sąsiadem z ligowej tabeli. 25 listopada przyszedł czas na pierwsze derby Wielkopolski w najwyższej lidze. Red Dragons Pniewy godnie ugościło sporą delegację kibiców z Leszna, a na parkiecie zobaczyliśmy remis 2:2. Remis o tyle sprawiedliwy, co pechowy dla leszczynian, którzy mieli w końcówce duże szanse  na wywiezienie z Pniew trzech punktów. Pierwsze grudniowe spotkanie to świetny mecz z Acaną, który ostatecznie zakończył się podziałem punktów po remisie 1:1. Wynik nie oddaje jednak dramaturgii całego widowiska. Niedźwiedzki, który był chyba najbardziej równym zawodnikiem w ekipie z Leszna przez cały sezon, strzelił gola w ostatnich sekundach spotkania. Trener Trznadel wspominał również, że to spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie pod względem stricte „taktycznym”. Ostatnie spotkanie w 2019 roku w Hali Trapez gospodarze zagrali z Piastem Gliwice. Był to chyba moment, w którym coś w zespole z Leszna zaczęło się psuć. Goście zostawili w bramce Michała Długosza trzy piłki, samym nie tracąc ani jednego gola i dali do zrozumienia, że w tamtym momencie nie byli „do ugryzienia” przez leszczynian. Na domiar złego wynik spotkania został zweryfikowany na walkower 0:5 dla gości. To spotkanie nie było jednak największym wypadkiem przy pracy w końcówce rundy, ponieważ z wyjazdu do mistrza, Rekordu Bielsko-Biała, zawodnicy GI Malepszy wracali w jeszcze gorszych humorach. Przegrana 0:10 jasno pokazała różnicę klas i drogę, która wciąż przed zawodnikami trenera Trznadla.

Po przerwie świąteczno-noworocznej futsaliści wrócili do gry 11 stycznia. Granie w 2020 roku rozpoczęli od wyjazdu do Chorzowa na rewanż z Clearexem, który bardzo chciał się zrewanżować za pierwsze spotkanie. Chorzowianom ta sztuka jak najbardziej się udała, co zwieńczyły cztery strzelone przez nich bramki przy zerowym koncie po stronie strat. Trener Trznadel mógł być wtedy bardzo zmartwiony z powodu słabej skuteczności drużyny. Strzelenie jednego gola w czterech ostatnich spotkaniach to nie był powód do dumy i praca na treningach skupiała się głównie na poprawie tego elementu gry. Duże nadzieje w Lesznie robiono sobie przed kolejnym spotkaniem z AZS UŚ Katowice. Katowiczanie to na pewno był rywal do ogrania, jednak brak szczęścia i konsekwencji po stronie gospodarzy zakończył się kolejną przegraną. Tym razem 3:5. Cieszyć mogło jedynie przełamanie złej passy strzeleckiej. W spotkaniu tym bramki zdobywali Michał Bartnicki, Adrian Niedźwiedzki i Hubert Olszak. Następny mecz przypadł na wyjazd do Zduńskiej Woli. Termin o tyle ciekawy, że Gatta chwilę wcześniej wyeliminowała GI Malepszy z Pucharu Polski. W lidze również z tym rywalem nie udało się przełamać, a porażka 2:5 była już piątą kolejną z rzędu. Jak się miało okazać – nieostatnią. Dwa tygodnie po tym meczu do Trapezu przyjechał zespół FC KJ Toruń. Torunianie na parkiecie pokazali wyższą kulturę gry oraz przede wszystkim większe doświadczenie. Drużyna wicemistrzów Polski wygrała 2:1 i mogła z satysfakcją wracać do Grodu Kopernika. Dziś już wiemy, że kolejka 18. była dla Futsal Ekstraklasy ostatnią w tym sezonie z powodu zagrożenia epidemicznego. Dla leszczynian okazała się jednak bardzo istotną i spięła swoistą klamrą ten sezon. W wyjazdowym meczu z Red Devils Chojnice udało się po dramatycznym boju wygrać i przełamać złą passę. Wymierny udział w tym zwycięstwie miał Wojciechowski, który zdobył w Chojnicach dwie bramki. Dzięki temu zwycięstwu GI Malepszy Futsal Leszno przeskoczył w tabeli Red Dragons Pniewy i wskoczył na bezpieczne miejsce, a co za tym idzie z dużo większym spokojem mógł czekać na decyzje futsalowych władz odnośnie dalszej gry, bądź zakończenia rozgrywek w tym momencie.

Ostatecznie leszczynianie skończyli niedokończony sezon 2019/2020 na 11. miejscu w tabeli. Strzelali mało goli, ale też niewiele (nie licząc pojedynczych wypadków przy pracy) tracili. W klubie panuje dobra atmosfera, choć wiele osób ze środowiska futsalowego w Lesznie liczyło na odrobinę lepszy wynik po znakomitym początku sezonu. Działacze nie rozpamiętują jednak porażek i z optymizmem patrzą w przyszłość. Indywidualnie ciężko kogoś za ten sezon wyróżnić. Wielu zawodników miało zarówno swoje wzloty, jak i upadki w minionej kampanii. Trudno też nie wspomnieć o dużym zainteresowaniu kibiców futsalowym projektem w Lesznie. Cały sezon frekwencja na trybunach dopisywała, a fani z rozwojem wydarzeń w tym sezonie coraz mocniej żyli ich ulubioną drużyną. W następnym sezonie liga mocno się zmieni, bo już dziś wiemy, że do rozgrywek przystąpić powinno 18 zespołów, wiele z nich będzie spadać po sezonie, tak, żeby utrzymać w dłuższej perspektywie 14-zespołową ligę. Możemy się spodziewać utrzymania status quo w drużynie i liczyć na to, że zdobyte w tym sezonie doświadczenie zaprocentuje.

Jeśli chodzi o całe rozgrywki to po raz kolejny mistrzem Polski został mocarny klub z Bielska-Białej. Najlepiej zorganizowany, strzelający najwięcej goli i tracący najmniej. Z zawodnikami doświadczonymi, młodymi i utalentowanymi oraz solidnymi wzmocnieniami z zagranicy. Wicemistrzostwo za ten sezon trafia natomiast do Constractu Lubawa, który jako beniaminek zgarnia srebrne medale. Trzecia pozycja to nadal silna Gatta Active Zduńska Wola, w której jednak po sezonie zapowiadają się spore zmiany. Królem strzelców z 24 golami w 17 spotkaniach został Mateusz Kostecki z Red Dragons Pniewy. Z ligi nie zostaje relegowany nikt, ponieważ rozgrywek nie udało się dokończyć i ostatecznie takie są decyzje PZPN po uprzedniej rekomendacji władz spółki Futsal Ekstraklasa. W sezonie 2020/2021 będziemy mieli więcej drużyn, ale również możliwe, że mniej obcokrajowców i zdecydowanie mniejsze budżety w większości klubów. Zobaczymy kto najlepiej odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Kibice z Leszna mają nadzieję, że spełni się scenariusz według którego to najlepiej przygotowane kluby wyjdą z kryzysu jeszcze mocniejsze, a za taki przecież uważany jest GI Malepszy Futsal Leszno.

Tomasz Trznadel, trener GI Malepszy Futsal Leszno:

  1. Sezon został zakończony przedwcześnie, zostaliście sklasyfikowani na jedenastym miejscu. W przypadku normalnego dokończenia sezonu taki wynik wzięlibyście w ciemno?

Przede wszystkim bardzo ubolewamy, że sezonu nie udało się dokończyć. Jeżeli chodzi o zajęte miejsce po ostatniej rozegranej kolejce to tak, taki wynik wziąłbym w ciemno. Takie były cele przed sezonem żeby się utrzymać, i mimo, że sezon nie został dokończony to cel został osiągnięty. Przecież wszystkie drużyny zagrały tyle samo kolejek.

  1. Jest Pan z drużyną Futsal Leszno drugi sezon. W jakich aspektach gry uczyniliście największe postępy, a nad czym musicie jeszcze pracować?

Przychodząc do Leszna powiedziałem zawodnikom, że każdy musi zrobić postęp. Wtedy cały zespół zrobi progres. I tak było. Dzięki temu udało się awansować do ekstraklasy. Ten aspekt podtrzymuję nadal, żeby funkcjonować w najwyższej klasie rozgrywkowej nadal musimy iść jako zespół do przodu. Oczywiście każdy zawodnik inaczej, jeden mniej drugi więcej ale zatrzymać się nie możemy. Oczywiście można ściągnąć 4 zawodników z zagranicy jak  np.Lubawa i jakość zespołu podniesie się automatycznie sama. Ale też nie o to chodzi bo często decydują inne aspekty np. finansowe, wizja budowania drużyny itp. Poza tym każdy element tu jest ważny. Sądzę, że pod względem fizycznym nie odbiegamy od reszty, więcej musimy pracować nad taktyką.

  1. Dla Trenera Futsal Leszno które ze spotkań było najistotniejsze? 

Każdy mecz jest ważny bo w każdym można zdobyć 3 pkt. Ale najważniejszy był dla nas chyba pierwszy mecz. Inauguracja sezonu, historyczny awans, naprzeciwko 5-krotny mistrz Polski i faworyt do zdobycia mistrzostwa. I jeżeli taki mecz się wygrywa to myślę, że ten był najistotniejszy w poprzednim sezonie. Jeżeli miałbym wybrać ten drugi… to ostatni w Chojnicach. Nastąpiło przełamanie po serii porażek , poza tym dzięki 3 pkt tam zdobytym awansowaliśmy na bezpieczne miejsce w tabeli. Czyli reasumując pierwszy i ostatni mecz tego sezonu były najważniejsze.