Antoni Prałat: Wiele zawdzięczam Polonii

Został bezapelacyjnym zwycięzcą w kategorii Młodzieżowiec roku w naszym plebiscycie. W wieku 15 lat debiutował w seniorskiej drużynie Polonii Leszno i szybko stał się obiektem pożądania największych piłkarskich akademii w kraju. W końcu trafił do jednej z nich i dziś jest mocnym punktem w juniorskiej drużynie Lecha Poznań, a jego marzenia sięgają o wiele dalej. Będziemy śledzić nadal jego postępy, a dziś przedstawiamy wywiad po zwycięstwie w plebiscycie. Przed Państwem Antoni Prałat.

Spodziewałeś się, że właśnie do Ciebie trafi tytuł Młodzieżowca Roku w okręgu leszczyńskim?

Szczerze mówiąc nie byłem zaskoczony z tego tytułu. Wiem jaki zyskałem rozgłos grając i zdobywając bramki w pierwszej drużynie Polonii dlatego dla większości nominujących w plebiscycie nie byłem już anonimowy. Wiem jednak też, że w drużynach juniorskich Polonii grałem z bardzo dobrymi zawodnikami, którzy również mogliby zdobyć ten tytuł. Bardzo się cieszę z tego wyróżnienia, czuję się doceniony i mobilizuje mnie to do jeszcze cięższej pracy.

Szybko przeskoczyłeś do lepszego piłkarskiego świata. Może się zakręcić w głowie. Czy da się utrzymać nogi twardo na ziemi w takiej sytuacji?

Oczywiście jest to zupełnie inny świat, inny styl życia. Przeprowadziłem się ponad 100 km od domu. Początki były ciężkie, w końcu to rozłąka z domem, z przyjaciółmi i byłym klubem. To nie była łatwa sprawa. Lecz po pierwszych tygodniach dzięki nowym trenerom i kolegom z drużyny udało mi się dobrze zaaklimatyzować w zespole. Oderwanie od ziemi mi nie grozi – do sukcesu tak naprawdę jeszcze bardzo daleko. Jest ciężka praca, duże możliwości i fajni ludzie – to się dla mnie liczy.

Przejście do Lecha było dużym przeskokiem?

Tak to na pewno bardzo duży przeskok. Szybkość gry i jej intensywność jest na zdecydowanie wyższym poziomie. Inna kultura grania. Wszyscy zawodnicy z drużyny są bardzo utalentowani, znają swoją wartość i każdy toczy zaciętą rywalizację o miejsce w składzie. Na treningach w Lesznie normalnym było, że każda drużyna trenowała z jednym trenerem, a tutaj w sztabie mamy dwóch trenerów, trenera bramkarzy, trenera od przygotowania motorycznego, analityka oraz fizjoterapeutę. Dzięki temu każdy trening jest perfekcyjnie przygotowany. Do dyspozycji mamy siłownię oraz pomieszczenie odnowy biologicznej w hotelu obok klubu. Wszystkie budynki akademii są blisko siebie (internat-klub-szkoła) dzięki czemu wszystko jest dobrze zorganizowane.

Czy miałeś okazję już trenować z seniorami w Lechu?

Gdy jeździłem na testy do Wronek trenowałem w rezerwach Lecha, które w tamtym okresie walczyły o historyczny awans do 2 ligi, który jak wiemy stał się faktem. Treningi pod okiem trenera Rafała Ulatowskiego zdecydowały o moim przejściu do Akademii Lecha. Miałem wówczas okazję trenować z Dariuszem Dudką, który jest super człowiekiem, zawsze przybije piątkę, chwilę porozmawia czy zainteresuje się moją osobą. Również tej zimy w jednym ze sparingów przedsezonowych udało mi się zaliczyć debiut w Lechu Poznań II po którym zebrałem bardzo dobre oceny. 

Czy w przyszłym sezonie możliwe jest jakieś wypożyczenie w Twoim przypadku?

Nie, nigdzie się nie wybieram. Następny sezon rozpocznę najprawdopodobniej w zespole U-18 i będziemy razem walczyć o mistrzostwo Polski w tej kategorii. Moim celem będzie zdobycie jak największej ilości bramek oraz awans do drużyny rezerw. 

Lech słynie z wychowanków. Miałeś okazję grać już z którymś z tych młodych zawodników, którzy wskoczyli do seniorów poznańskiej ekipy?

Tak, podczas testów w rezerwach trenowałem m.in. z Jakubem Kamińskiem i Mateuszem Skrzypczakiem, którzy są już po debiucie w pierwszej drużynie oraz z Wiktorem Pleśnierowiczem, który został wypożyczony latem do AS Romy.

Dużo zawdzięczasz Polonii. Kto miał największy wpływ na Twój rozwój?

Można tutaj wymieniać wiele osób. Zacznę od trenera Remigiusza Bukowskiego i którego odbyłem swoje pierwsze treningi. Potem była akademia i trener Piotr Bukowski. Wiele nauczyłem się od trenera Roberta Stańczyka w szkole podstawowej nr 7. W końcu trafiłem do Polonii gdzie moim trenerem został Jakub Pujanek, u którego grałem całe 3 lata. To niezapomniane chwile, a ja zaliczyłem bardzo duży progres. Gdy byłem jeszcze w drużynie trampkarzy, dostawałem szanse gry w starszych kategoriach wiekowych. W drużynie juniora młodszego u trenera Waldemara Jedrusiaka jak i w juniorach starszych u trenera Przemysława Kowalskiego. W wieku 14 lat zostałem obdarzony dużym zaufaniem i grałem z zawodnikami którzy mieli nawet po 19 lat. Myślę, że ani trochę nie zawiodłem bo już w pierwszych meczach zacząłem zdobywać bramki dla obu ekip. Pod koniec rundy jesiennej sezonu 2018/19 dostałem szansę w drużynie seniorów prowadzonej przez trenera Jędrzeja Kędziorę. Od trenera wyniosłem wiele pożytecznej wiedzy, która przejawiała się na bramki w IV lidze i nie tylko. 

Porównując przygodę z Lechem i Polonią… Nie miałeś dylematu, czy nie lepiej dla Twojego rozwoju byłoby zostać na poziomie seniorskim?

Pierwszy mój dylemat pojawił się pod koniec 6 klasy, gdy myślałem nad przejściem do lepszej akademii poza Leszno. Postanowiłem jednak wtedy z rodzicami, że pozostanę jeszcze przez 3 lata w Lesznie. Nie spodziewałem się, że przyjdzie mi w ogóle zadebiutować w IV lidze w tak młodym wieku. Już pół roku przed odejściem pojawiły się propozycje z innych klubów jak np. Chrobry Głogów, Miedź Legnica czy Lechia Gdańsk. Jednak gdy pyta się o ciebie najlepsza akademia w Polsce to nie wypada odmawiać. Na ten moment ani trochę nie żałuję tej decyzji. Czuję, że rozwinąłem się dzięki temu piłkarsko, jak i życiowo. Myślę, że połączenie doświadczenia z ligi seniorskiej oraz z najmocniejszej ligi juniorskiej w kraju pomoże mi w przyszłości w dalszych etapach kariery.

Jak wygląda Twój trening w czasach pandemii?

Na pewno jest to ciężki okres dla każdego trenującego piłkę nożną. Jeżeli chodzi o mój trening to zmieniał się on wraz z obostrzeniami wprowadzanymi przez rząd. Na początku dostawałem codziennie rozpiskę biegową z klubu. Każdy trening odwzorowywał to co robimy na co dzień w akademii. Na przykład w weekend rozpiska odwzorowywała mecz, a dzień później mieliśmy bardzo lekki trening bądź dzień wolny. Oczywiście codziennie pracowałem też indywidualnie gdzie skupiałem się na treningu siłowym oraz treningu z piłką.