Czwartki z Futsal Leszno: Jarosław Radliński

Mimo, iż jest jednym z najmłodszych zawodników leszczyńskiej drużyny, to w Futsal Ekstraklasie gra już drugi sezon. Jak rozpoczęła się jego przygoda z piłką nożną? Jak wspomina swój debiut w zespole z Głogowa? Dlaczego na jakiś czas przestał grać w piłkę? To wszystko w rozmowie z niezwykle pogodnym i uśmiechniętym zawodnikiem GI Malepszy Futsal Leszno – Jarosławem Radlińskim! 

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z piłką nożną?`

Zacząłem od szkółki piłkarskiej w Głogowie z którego pochodzę, mój tata zabrał mnie na pierwszy trening, gdy miałem pięć lat. Po pewnym okresie trenowania przeszedłem do  szkółki Chrobrego Głogów. Miałem okazję trenować pod okiem trenera Jakuba Wolnego, który prowadził nas do rocznika juniorów starszych. Następnie dostał on propozycję, aby objąć funkcję asystenta w pierwszej drużynie Chrobrego. Wtedy podjąłem decyzję, że odwieszam korki na kołek i kończę przygodę z piłką. Zmieniłem dyscyplinę i rozpocząłem grać w tenisa ziemnego. Grałem wówczas w głogowskim stowarzyszeniu tenisa, można powiedzieć, że dało się patrzeć na moją grę. Była ona na przyzwoitym poziomie. 

Co więc skłoniło Cię do powrotu do piłki nożnej?

Podczas mojej nauki w technikum koledzy, którzy grali w Chrobrym ciągle rozmawiali o piłce i przekonywali mnie do tego, abym wrócił do tego sportu. Dołączyłem do II zespołu, który wtedy grał w lidze okręgowej. Udało się nam wywalczyć awans do IV ligi, po tym czasie odezwał się do mnie trener I drużyny czy przyjadę na treningi. Zgodziłem się i zacząłem w lipcu trenować z I zespołem, miałem wtedy 17 lat. Przetrenowałem całe wakacje, ale jak to bywa w młodym wieku chciałem wyjechać z kolegami nad morze i po moim powrocie nie było już odzewu, żebym przyjeżdżał na treningi. Byłem wtedy młodym chłopakiem i raczej nie myślałem długofalowo. Wówczas Chrobry Głogów grał już w I lidze a trenerem był Ireneusz Mamrot późniejszy trener między innymi Jagiellonii Białystok. Szkoda, ale później już ciężko było cokolwiek zdziałać, aby dostać ponownie propozycję. Wróciłem wtedy do II zespołu i grałem już tam bardziej towarzysko, bo znałem wszystkich na dodatek w zespole byli koledzy z klasy. 

Skąd zatem nagle futsal?

Trener Tomasz Trznadel, który również pochodzi z Głogowa w tym okresie prowadził drużynę Euromaster Głogów  zadzwonił do mnie i zapytał czy chciałbym spróbować swoich sił w grze na hali. Gra w futsal spodobała mi się od samego początku, a trener chciał żeby trenował dalej. Powoli rozkręcała się ta moja przygoda, bo na początku łączyłem piłkę trawiastą z treningami z drużyną Euromastera. W 2016/2017 dołączyłem do zespołu. 

Jakie były Twoje pierwsze wrażenia związane z halą? 

Od samego początku spodobała mi się gra na hali. Sama rozgrywka była bardziej dynamiczna, ciekawsza i  więcej działo się w krótszym okresie czasu niż na trawie. 

Najtrudniejsze dla mnie było przestawienie się taktyczne z piłki trawiastej, gdzie w zasadzie na poziomach na których grałem nie można mówić o schematach taktycznych. Dołączając do drużyny futsalowej od razu musiałem wiele schematów na każdą sytuację przyswoić i zapamiętać je. 

W futsalu nie ma czasu na przyjęcie, musi być kierunkowe i najlepiej grać szybko na jeden dwa kontakty. Błędy w futsalu są niewybaczalne i kosztują naprawdę dużo. Na szczęście od kilku lat pracuje z tym samym trenerem i taktyka jest dla mnie zrozumiała i o wiele łatwiej mogę wykonywać swoje zadania powierzone przez trenera. 

Jak często dostawałeś szansę gry w Euromasterze Głogów od trenera? 

Na początku oczywiście musiałem ciężko pracować na to, aby być w kadrze meczowej, zatem na początku łapałem końcowe minuty i nabierałem doświadczenia w pierwszej rundzie. W rundzie rewanżowej w sezonie 2016/2017 zacząłem regularnie pojawiać się w pierwszym składzie. 

Do tej pory który mecz futsalowy podczas Twojej gry najbardziej zapadł Tobie w pamięci? 

Jeśli chodzi o takie najbardziej pozytywne wspomnienie, to na pewno zwycięstwo pamiętne dla nas – drużyny z Głogowa zwycięstwo w Bielsko-Białej z Rekoredem 5:4. Mało komu udaje się z tamtejszej hali wywieźć chociażby jeden punkt. Naszej drużynie w tamtym sezonie udało się sprawić niespodziankę i wygrać jako jedyni w tym sezonie z Rekordem. 

W tym samym sezonie również pamiętny był dla mnie mecz z Zduńską Wolą, gdzie w zasadzie w roli obserwatora, bo jak dobrze pamiętam nie zagrałem w tym meczu, ale niestety na inaugurację sezonu 2016/2017 przegraliśmy z Gattą 11:0 ten sezon był zdecydowanie sezonem skrajnych emocji. 

Trener Tomasz Trznadel od początku widział Cię w roli rozgrywającego czy grałeś też na innych pozycjach?

Na samym początku trener widział mnie w roli skrzydłowego i byłem wystawiany bardziej na bokach formacji. W Lesznie znalazł dla mnie nowe rozwiązanie właśnie jako jeden z dwójki rozgrywających.Czuje, że moja gra idzie to w dobrym kierunku i wygląda coraz lepiej. Oczywiście  moja gra do przodu wymaga jeszcze pracy i poprawy. Na trawie też grałem jako boczny obrońca i na obecnej pozycji dobrze się czuję. 

Po upadku futsalowego klubu z Głogowa wróciłeś do gry na trawie?

Wróciłem do gry na dużym boisku, dołączyłem do drużyny z sąsiedniej miejscowości – Serby niedaleko Głogowa. Grałem tam ponownie w lidze okręgowej, nie miałem większych planów, aby wrócić ponownie do futsalu. Zagrałem tam pełny sezon. 

Po tym okresie ponownie trener Trznadel do Ciebie zadzwonił? 

Trener zadzwonił do mnie i zapytał czy chcę wrócić do gry w futsal, tym razem była to propozycja dołączenia do drużyny Futsal Leszno. Zdecydowałem się wrócić i spróbować można to określić czegoś nowego, bo w Lesznie powstał klub z aspiracjami na wejście do Ekstraklasy. Wypadłem niestety w okresie przygotowawczym bo doznałem kontuzji kostki i przez to musiałem dochodzić do optymalnej formy dłużej, jak wiadomo gdy nie przepracuje się całego okresu przygotowawczego w futsalu to później jest zdecydowanie ciężej wejść w sezon i osiągnąć dobrą formę. Udało się po kilku tygodniach i występowałem w barwach Futsal Leszno w I lidze. 

Czy masz jakieś plany związane z Twoją futsalową przyszłością?

Myślę o tym co jest tu i teraz, wiąże plany takie aby pozostać przy tej dyscyplinie,ale nie utrzymuję się tylko z futsalu więc jest to dla mnie jako dodatek do normalnej pracy. Na pewno sprawia mi to przyjemność gra i mam nadzieję, że tak pozostanie. 

Twój największy atut i mankament na boisku?

Ciężko jest samemu siebie ocenić ale myślę, że najbardziej widoczny jest spokój na parkiecie, oczywiście zdarzy się czasami moment w którym jest trochę więcej stresu i może to nie wygląda w pełni tak jakbym chciał, ale sądzę, że to mój największy atut. Jeśli chodzi o mankamenty to na pewno moja gra w ataku wymaga jeszcze pracy bo chcę aby wyglądała ona zdecydowanie lepiej w czasie meczów. 

Czym zajmujesz się zawodowo?

Obecnie oprócz gry futsal pracuje w hucie w KGHMie w Głogowie jako hutnik. Ciężko opisać mój dział pracy w jakim pracuje, gdy ktoś tego nie zobaczy. Pracuje w systemie jednozmianowym, więc jest to dla mnie dobry układ, bowiem popołudnia mam wolne i można ten czas poświęcić na takie hobby jak futsal. W trakcie sezonu ciężko znaleźć wolny czas, aby angażować się jeszcze w jakieś inne formy spędzania czasu, jeśli już znajdę ten czas to z reguły lubię wrócić do tenisa. 

Wywiad przeprowadził: Mateusz Gzyl