Wygrały emocje, publika i futsal – podsumowanie II ligi futsalu

W ubiegły weekend zakończyliśmy rozgrywki II wielkopolskiej ligi futsalu. Sezon opiewał w wiele emocji na parkiecie, ale zapamiętany zostanie szczególnie ze względu na zainteresowanie publiczności, która co mecz zapełniała hale zespołów z naszego regionu. Zarówno w Poniecu, jak i w Gostyniu i Rawiczu w zeszłym roku wybuchła moda na futsal i mamy nadzieję na jej kontynuację w kolejnych rozgrywkach. Rywalizacja sportowa od początku do końca zdominowana została przez drużynę z Mosiny. CRB Mrówka nie przegrała w trakcie sezonu ani jednego spotkania, a jedynie dwukrotnie musiała się podzielić punktami z rywalem. Z klubów naszego regionu najlepiej wypadł Futsal Gostyń, który zakończył ligę na podium i zrealizował cel, który postawił sobie w listopadzie. Imponujący początek sezonu był dziełem Piasta Poniec, który w drugiej rundzie wytracił impet i ostatecznie wylądował na 5. pozycji. Rawicka Petro-Lawa zakończyła rozgrywki na ostatnim miejscu i potraktowała ten sezon jako lekcję ligowego futsalu.

 

W Poniecu przed sezonem nie postawiono sobie konkretnych celów w kwestii zajęcia miejsca w tabeli. Prezes Juśkiewicz zapewniał, że najważniejszym celem drużyny jest widowiskowa gra i poprawa aspektów sportowych oraz organizacyjnych w porównaniu do poprzedniego, debiutanckiego sezonu. Trenerem przed rozpoczęciem rywalizacji został Krzysztof Kaczmarzyk, który zastąpił na tym stanowisku Przemysława Czajkę. Drużyna Piasta na inaugurację wprawiła w euforię swoich kibiców dzięki wygranej w derbach powiatu z Futsal Gostyń. Po spotkaniu trzymającym w napięciu do ostatnich sekund ponieczanie wygrali z faworyzowanym rywalem 3:2. Zwycięstwo to nadało rozpędu ekipie trenera Kaczmarzyka, bo w pierwszych pięciu kolejkach Piast wygrał cztery spotkania, a był w stanie powalczyć nawet z liderem z Mosiny, któremu ostatecznie uległ tylko 3:5. Przed meczem z Koninem drużyna z Ponieca określana była mianem rewelacji rozgrywek i nic nie wskazywało na to, że dobra karta może się w najbliższym czasie odwrócić. Kibice liczyli nawet na to, że w przypadku zwycięstwa przynajmniej na 24 godziny Piast zostanie liderem ligowej tabeli. Ostatecznie jednak spotkanie nie ułożyło się po myśli gospodarzy i pomimo okresów dobrej gry to zawodnicy z Konina wychodzili z ponieckiej hali zadowoleni z wywalczenia trzech punktów. Od tego spotkania rozpoczęły się schody dla Piasta. Przegrane z ICEĄ Futsal Poznań, a potem Futsal Gostyń spowodowały weryfikację planów na dalszą część sezonu. Do słabszej gry doszły również problemy kadrowe, co nie napawało optymizmem na dalszą część rozgrywek. Chwilowym powiewem optymizmu była wysoka wygrana 7:1 u siebie z Tarnovią, ale kolejne porażki czy remis z Rawiczem nie pozwolił już na powrót do zwycięskiej passy zespołowi z Ponieca. W przeciągu sezonu mieliśmy kilka jasnych postaci w ekipie, wspomnieć wystarczy chociażby braci Przymusów, czy Tomasza Szumnego. Ostatecznie Piast skończył rywalizację na piątej pozycji.

Źródło zdjęcia: Groundhopping Wlkp.

 

Petro-Lawa Futsal Rawicz od początku sezonu uznawana była za drużynę, której o punkty będzie w lidze najciężej. Prezes Daniel Moeglich spodziewał się, że trudno będzie o nawiązanie walki z rywalami, którzy zebrali we wcześniejszych latach sporo doświadczenia w ligowym futsalu. Nikt chyba jednak nie przypuszczał, że uda się tylko jedno spotkanie zremisować. Rawiczanie mają jednak w pamięci jak zaczynał swoją przygodę z futsalem chociażby klub z Leszna, który w swoim pierwszym sezonie również dostawał cięgi od wszystkich ligowych rywali, a jednak w pięć lat potrafił przebyć drogę od drugiej ligi do ekstraklasy. W Rawiczu, podobnie jak w Poniecu i Gostyniu hala zapełniała się co kolejkę w stu procentach. Jest to jednak chyba największy wyczyn, biorąc pod uwagę wszystkie nasze kluby, jeśli za kryterium zainteresowania przyjmiemy również wynik sportowy. Wypełnienie hali przez drużynę, która w rywalizacji sportowej odstaje od reszty to fenomen i świetny fundament, na którym można budować dalsze etapy rozwoju klubu. Jeśli chodzi o rywalizację sportową to początek sezonu dla rawiczan był bardzo trudny, bo skład opierał się wyłącznie na futsalistach z amatorskich lig halowych, którzy nie mieli jeszcze okazji grać w tę dyscyplinę w żadnej oficjalnej lidze futsalu. Szczególnie trudne okazały się mecze w czwartej i piątej kolejce, które to Petro-Lawa przegrała tracąc w nich aż 29 bramek. W przerwie zimowej ekipa została jednak wzmocniona trzema zawodnikami, którzy mieli zapewnić jakość w drugiej części rozgrywek. Marcin Masełkowski, Bartek Chociaj i Krystian Nowicki to zawodnicy, którzy faktycznie wnieśli trochę wartości dodanej do gry debiutującej w lidze drużyny, nadal jednak brakowało umiejętności, by zacząć zdobywać punkty. W 11. kolejce przyszedł jednak moment, na który w Rawiczu czekali wszyscy. W ostatnim derbowym meczu w tym sezonie do miejscowych przyjechał Piast Poniec. Ekipa z Ponieca również była w tamtym okresie targana problemami, co w połączeniu z wielką determinacją gospodarzy dało pierwszy, tak bardzo wyczekiwany remis. Radość w drużynie i na trybunach była tak duża, że trudno było z boku uwierzyć, że to jedynie zremisowane spotkanie. Zremisowane, a jednak dla wytrwałych zawodników z Rawicza oznaczało o wiele więcej. Do końca sezonu nie udało się już tego powtórzyć i Petro-Lawa skończyła rozgrywki na ostatnim miejscu z jednym punktem na koncie.

Źródło zdjęcia: Dariusz Madej

 

Ostatni z naszych klubów był najrówniej grającą ekipą z wszystkich, bo można zauważyć, że solidnie przez cały sezon gromadził punkty. Cel, który prezes Łagoda postawił przed drużyną na przedsezonowym zebraniu jasno określał walkę o ligowe podium na koniec rozgrywek. Gostyńska drużyna w zeszłorocznych rozgrywkach skończyła ligę na piątej pozycji, więc takie podejście włodarzy klubu było jak najbardziej zrozumiałe, bo gwarantowało pójście w stronę systematycznego rozwoju. Przed rozpoczęciem grania do ekipy dołączył chociażby Przemysław Czajka, który wcześniej występował w Poniecu i dziś możemy powiedzieć, że był to świetny ruch, bo zawodnik ten wniósł sporo jakości do poczynań drużyny trenera Matysiaka. Futsal Gostyń sezon rozpoczął od opisanego już wyżej falstartu, gdy w derbach regionu uległ na wyjeździe Piastowi Poniec 2:3. Szybko jednak w drużynie pozbierali się na tyle, że po kolejnych trzech spotkaniach mogli sobie zapisać trzy punkty po stronie zysków. Weryfikacją celów na ten sezon miało być więc spotkanie w szóstej kolejce z liderem z Mosiny. Drużyna Wilków liczyła na wyrównaną walkę przed tym meczem, szybko jednak została sprowadzona na ziemię, przegrywając w Mosinie aż 1:6. Nie załamało to jednak gostyńskich graczy, którzy rozstrzelali rywali w czterech kolejnych meczach i wszystkie pewnie wygrali. Kolejnym meczem o dużą stawkę było jednak spotkanie w 11. kolejce z KKF Automobile Konin. Po raz kolejny jednak okazało się, że ta drużyna świetnie radzi sobie w rywalizacji z ekipami o niższym statusie, ale ma problem z nawiązaniem walki w meczach z drużynami równymi sobie, bądź lepszymi. Spotkanie w podkonińskiej Golinie zakończyło się wynikiem 3:9, więc marzenia o walce o jeszcze wyższe cele gostynianie musieli odłożyć na bok. Do końca sezonu udało im się jeszcze raz wygrać, raz zremisować i raz przegrać, ale co najważniejsze – cel na te rozgrywki został osiągnięty. Z zawodników gostyńskiej drużyny wyróżnić należy przede wszystkim Roberta Przewoźnego, który ciągnął tę ekipę w wielu momentach, był najlepszym zawodnikiem trzeciej drużyny tego sezonu. Nie zapominamy też o wyżej wspomnianym Przemku Czajce, który również wniósł wiele dobrego do gry Watahy. Ostatecznie Futsal Gostyń kończy rywalizację na trzeciej pozycji. Mamy nadzieję, że apetyty w Gostyniu rosną w miarę jedzenia i w przyszłym sezonie będziemy świadkami jeszcze lepszej gry tego zespołu.

Źródło zdjęcia: Futsal Gostyń