Czwartki z Futsal Leszno: Sebastian Wojciechowski

Dziś kontynuujemy cykl Czwartki z Futsal Leszno, czas na najbardziej doświadczonego zawodnika zespołu z Leszna- Sebastiana Wojciechowskiego. Zapraszamy do lektury.

Czujesz się największą gwiazdą leszczyńskiego zespołu?

Nie. Na pewno nie. Drużyna jest bardzo zgrana i tworzy kolektyw. Na pewno nie przyszedłem do klubu z taką świadomością, po rozmowach z Trenerem oraz Prezesem  wiedziałem jaka będzie moja rola w klubie. Futsal jest sportem zespołowym i to Drużyna, a nie indywidualności stanowią o sile.

Twoja przygoda z piłką zaczęła się MOSiRu Jastrzębie-Zdrój

Tak to prawda. Przygodę z piłka rozpoczynałem w moim rodzinnym mieście w szkółce MOSIRu. Spędziłem tam swoje dziecięce lata, następnie przeszedłem do GKSu Jastrzębie gdzie zaczęła się moja przygoda z dorosła piłką. Na początku były to rezerwy, które mecze rozgrywały na poziomie okręgówki, a z biegiem czasu awansowaliśmy do IV ligi. Po paru dobrych meczach dostałem szansę w Pierwszej drużynie, która rozgrywała swoje mecze w drugiej lidze (teraźniejsza I liga). Rozegrałem tam zaledwie parę minut, ale bardzo dobrze wspominam ten czas. Klub postanowił mnie wypożyczyć. Byłem na testach w Kotwicy Kołobrzeg oraz Elanie Toruń, ale ostatecznie wróciłem na Śląsk i zostałem wypożyczony do Pniówka Pawłowice gdzie spędziłem pół roku. Po tym czasie dostałem propozycję zagrania w Clearexie Chorzów.

Jak zostałeś zauważony przez taką dużą futsalową markę jak Clearex Chorzów?

Grając na trawie, byłem również zawodnikiem Strzelca Gorzyczki drużyny, która swoje mecze rozgrywała w 1 lidze futsalu, była to moja pierwsza futsalowa drużyna. Rozgrywaliśmy puchar polski gdzie przyjechał Clearex Chorzów i po tym turnieju otrzymałem telefon od Prezesa czy bym nie chciał spróbować swoich sił w Chorzowie, za pierwszym razem się nie udało, ale jak po czasie dostałem drugi telefon od Prezesa to już byłem w innym miejscu i postanowiłem zaryzykować i spróbować , co przyczyniło się do tego, że spędziłam w Chorzowie 5 sezonów.

Można to określić, że było to nie była to dość popularna decyzja aby przejść do futsalu. Nie było możliwości pójść wyżej w piłce trawiastej? 

Niestety nie było mi dane spróbować sił w wyższej klasie rozgrywkowej na trawie, ale cieszę się z tego w jakim miejscu jestem teraz i na pewno nie żałuje tej decyzji .

Wszyscy wiemy, że grałeś w Jastrzębiu z Kamilem Glikiem. Czy poza Wami jeszcze ktoś z okolicy się wybił? 

Z Jastrzębia pamiętam, że Sebastian Nowak grał w Ekstraklasie oraz do dziś gra w ekstraklasie Szymon Matuszek (Górnik Zabrze). Innych zawodników za bardzo nie pamiętam.

Przed rozpoczęciem przygody z futsalem lubiłeś grać na hali? 

Za czasów dzieciaka w okresie zimowym były rozgrywane turnieje halowe, na które bardzo lubiłem jeździć, od czasu do czasu nawet dostawałem jakieś nagrody indywidualne. Już w tamtym okresie bardzo lubiłem grę na hali i tak zostało mi to do dziś.

Clearex był Twoim początkiem do rozwoju twojej kariery jako futsalisty 

Tak jak najbardziej, to w Clearexie tak naprawdę mogłem odczuć co to jest FUTSAL . Początki były naprawdę ciężkie, ale z biegiem czasu dostawałem coraz więcej szans na grę dzięki czemu mogłem się jeszcze bardziej rozwijać. Z Drużyną z Chorzowa udało mi się dotrzeć dwa razy do finału pucharu Polski, ale niestety nic więcej. Po 5 latach przyszedł czas na zmiany i przeszedłem do Wisły Krakbet Kraków.

W Wiśle Kraków udało Ci się zdobyć najwięcej… 

Tak z Wisła zdobyłem potrójną koronę w sezonie 2014/15 jak dobrze pamiętam. Niestety przed startem nowego sezonu dotalismy telefony ze mamy sobie szukać klubów, bo Wisła nie wystartuje w nowym sezonie.

Byłeś zmuszony szukać nowego klubu, którym później stał się zespół z Chojnic.
Po Wiśle przeniosłem się właśnie do Chojnic do miejscowego Red Devils. Dostałem telefon od Prezesa z Chojnic i pojechałem na rozmowę, po której zostałem zawodnikiem Red Devils. W pierwszym moim sezonie zajęliśmy wysokie 4 miejsce oraz zdobyliśmy puchar polski. Po sezonie jednak nie doszliśmy do porozumienia i przeszedłem do klubu Gatty Zduńska Wola. Jednak moja przygoda w drużynie trwała pół roku. Rozegrałem tam raptem 6 spotkań. W rundzie rewanżowej wróciłem do Red Devils.

W tym sezonie właśnie Red Devils spadł z Ekstraklasy? 

Tak to prawda, przychodząc do klubu miałem pomoc w utrzymaniu, ale niestety się nie udało. Po spadku usiedliśmy do rozmów z klubem i postanowiłem zostać oraz pomoc w powrocie do Ekstraklasy. Klub z Chojnic pomógł mi odbudować formę, dlatego nie wyobrażałem sobie innej opcji jak pomóc w awansie. Na szczęście udało się i  już po sezonie Red Devils wróciło na najwyższy poziom rozgrywek. W tym sezonie strzeliłem 32 bramki i miałem jak się nie myle tylko 1 żółtą kartke (śmiech) chociaż nie rozegrałem pełnego sezonu poprzez powołania na reprezentację.

Wspomniałeś o żółtych kartkach. Tak po prostu masz, że zdarza się złapać te żółte kartoniki w trakcie sezonu? 

Szczerze mówiąc na boisku jestem strasznie nadpobudliwy. Czasami nie potrafię sobie dać przemówić do rozumu, ale już tak mam i nie zmienie tego z dnia na dzień. Chociaż na co dzień jestem całkiem spokojny, przy prowadzeniu grup młodzieżowych również. Pewnie na boisku adrenalina robi swoje i zamiast trzymać w sobie złość to głośno ja wyładowuje. Jak tego nie robię, to zamiast grać i pomagać drużynie, to myślę o tej złości, a to nic dobrego. Zdaje sobie sprawę z tego, że wielu osobom może to nie odpowiadać, ale nic na to nie poradzę, już taki jestem.

Byłeś reprezentantem Polski w tym czasie na Mistrzostwach Europy, jakie to uczucie? 

Miałem to szczęście że byłem na Mistrzostwach Europy, wydaje mi się, że każdy z Nas grających marzy o tym, aby moc z duma reprezentować Kraj na takich dużych turniejach. Cieszę się, że mogłem poczuć jak to jest. Awans po 17 latach i turniej to coś niesamowitego.

Czujesz się spełniony jako reprezentant Polski?

Jestem dumny, ale stawiam sobie wysoko poprzeczkę, dlatego uważam , że stać mnie na więcej i liczę na to, że będzie mi dane to pokazać.  Wyróżnienie spośród tak wielu zawodników z Ekstraklasy i znalezienie się 14 na mecz reprezentacji jeszcze bardziej motywuje. Jeden słabszy mecz i możesz zaraz wypaść, dlatego trzeba ciężko pracować i dawać z siebie wszystko a nawet więcej.

Możemy porównać reprezentację z sezonu w którym awansowaliście na Euro do tej obecnej, jeśli chodzi o hierarchię na tle innych europejskich zespołów? 

Reprezentacja rozwinęła się pod każdym względem, pokazał to awans na Euro. Jeden słabszy turniej który był w zielonej górze na pewno tego nie zmienia. Turniej na Malcie pokazał, że ta reprezentacja potrafi grać i trzeba się z Nią liczyć. Może nie byli to najmocniejsi przeciwnicy, ale wyniki pokazały, że potrafimy. Teraz trzeba zrobić wszystko żeby awansować na kolejne Euro i pokazać się tam z jeszcze lepszej strony.

Jak ocenisz organizacyjnie reprezentacje? Niczego Wam nie brakuje podczas zgrupowań? 

Wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Mamy super kierownika- Mateusz Gołas, który zajmuje się tymi wszystkimi rzeczami logistycznymi. My przyjeżdżamy i skupiamy się tylko na treningach oraz analizach przeciwnika.

Miałeś kiedyś propozycję od klubu z zagranicy?  

Nie było nigdy takiej propozycji, gdyby się pojawiła na pewno bym się nad nią zastanowił.

Po Chojnicach przyszedł czas na kolejny klub – Acana Orzeł Jelcz-Laskowice, jak wspominasz ten okres?

Bardzo dobrze. Uważam, że w każdym klubie można nauczyć się czegoś nowego. Każdy trener ma inny warsztat podchodzi inaczej do spraw treningowych i organizacyjnych. U trenera Chusa mieliśmy dwie sesje treningowe w ciągu dnia, więc nie było mowy o dodatkowej pracy. Zajmowałem się także tam dwoma grupami w młodej akademii. Przeplataliśmy mocniejsze wydolnościowe treningi z lżejszymi taktycznymi. Na pewno budowa takiej drużyny na dany sezon jest dużo łatwiejsza, gdy ma się do dyspozycji tyle jednostek treningowych z prostego powodu. Szybciej można się zgrać, szczególnie osobom, które dołączają do pewnego trzonu drużyny na starcie sezonu. W Lesznie mamy trzy jednostki treningowe i jedną indywidualnie to na pewno jest nam trochę trudniej i wymaga to trochę więcej czasu, aby się zgrać w takim stopniu jak mając treningi codziennie. Myślę, że w naszym przypadku leszczyńskiej drużyny wygląda już to dobrze, ale brakuje nam jeszcze takiej gry na pamięć i tego wyczucia. Po prostu takie zgranie można było szybciej wypracować w Acanie, z racji tego, że więcej trenowaliśmy. Po roku w Acanie, nie dogadaliśmy się, aby zostać. Wtedy przyszła propozycja z Leszna po rozmowach z prezesem i trenerem doszliśmy do porozumienia i jestem właśnie tutaj. 

Przekonała Cię też otoczka jaka panuje w Lesznie?

Szczerze mówiąc to przedstawiony projekt przez prezesa na pewno miał duży wpływ na to. Nie ukrywam, że oglądałem w miarę możliwości mecze Leszna i gra przy takiej publiczności na pewno motywuje, podobnie jest w Jelczu. Gdy na trybuny na hali przychodzi pełna publiczność to takie wsparcie niesie zawodników  i jest to nasz szósty zawodnik. Jest to przyjemność grać tutaj w Lesznie przed taką publicznością. 

Masz największe doświadczenie w występach w Ekstraklasie. Jakbyś miał ocenić czy poziom ligi mocno poszedł w górę?

Jak zaczynałem swoją przygodę w Clearexie to oczywiście były rozwiązania taktyczne i te ważne futsalowe elementy, ale nie było na przykład tylu zagranicznych graczy. Kilka lat wcześniej również był system play-off w którym początkowo walczyło się o ósemkę i nawet ten ósmy zespół mógł wywalczyć Mistrzostwo Polski. Walka była do samego końca. Teraz jest troszeczkę inaczej, bo walka trwa w dole tabeli o utrzymanie a można powiedzieć, że cztery drużyny grają o medale a reszta w zasadzie o środek tabeli. Futsal rozwinął się, widać to też po reprezentacji mimo wszystko, jak wywalczyliśmy awans i nawiązujemy walkę na przykład z reprezentacją Rosji. To daje jasny sygnał, że nasz poziom reprezentacyjny idzie do góry ale również ligi. Bo przecież oprócz Michała Kałuży, który gra obecnie w Hiszpanii to reszta reprezentantów gra w Futsal Ekstraklasie. Oczywiście zagraniczni zawodnicy i trenerzy podwyższają również nasz poziom ligi. Naturalnie, że nie wszyscy. Ale jednym z przykładów zawodników, którzy byli ściągniecie do Polski aby podnieść poziom był zawodnik z Jelcza. Gwiazda światowego futsalu – Adriano Foglia. Obecnie bardziej zachodzi zjawisko, że dany piłkarz z zagranicy wypromuje się w Ekstraklasie i wtedy udaje mu się przejść gdzieś do mocniejszej europejskiej ligi i radzi sobie tam bardzo dobrze. Podsumowując na pewno poziom Ekstraklasy poszedł do góry. 

Jak ocenisz ten czas spędzony w Lesznie? Jesteś indywidualnie z niego zadowolony?

Przychodząc do klubu miałem świadomość tego, że będziemy walczyli o utrzymanie. Było mi to wcześniej przedstawione. Po pierwszych dwóch czy trzech tygodniach treningu dało się odczuć, że drużyna tworzy mega kolektyw i można z nią spokojnie ligę utrzymać. Niestety przyszło w trakcie sezonu kilka kontuzji nie tylko moich, gdzie naprawdę dało się to odczuć w trakcie meczów. Teraz każdy z nas wraca do optymalnej formy i może być tylko lepiej. Jak to mówią: po każdej burzy przychodzi słońce. GSF miał podobną sytuację. Pierwsze spotkania wygrali, później po porażce  z nami przez dwa miesiące nie mogli zdobyć punktu. Mam nadzieję, że nasz dołek zakończy się i będziemy mogli myśleć tylko o tym, aby zdobywać punkty i utrzymać się w Ekstraklasie. Dla mnie moja dyspozycja nie była też zadowalająca przez kontuzje. Mam nadzieję, że w rundzie wiosennej będę już w optymalnej formie. Szkoda kilku spotkań w których prowadziliśmy a ostatecznie nie było z nich 3. punktów. Na pewno nie straciliśmy wiary w utrzymanie. Jestem wręcz pewny, że utrzymamy Futsal Leszno w Ekstraklasie i w przyszłym sezonie będziemy jeszcze mocniejsi. Czuć też po treningach, że nasza forma idzie do góry dajemy z siebie wszystko. Może czasami jest właśnie tak, że na meczu też za bardzo nam zależy i bardzo dużo chcemy i przez to czasami nie idzie. Każdy z nas w głowie musi sobie to dobrze poukładać na tyle, aby strzelać bramki.

Tradycyjnie w naszym cyklu chcemy zapytać czym zajmujesz się zawodowo?

Prowadzę obecnie grupy młodzieżowe oraz pracuję w firmie Estampa w Lesznie, jest to centrum druku i reklamy. Treningi z dziećmi, praca, treningi w klubie tak wyglądają moje dni. Każdy wolny czas spędzam z narzeczoną. Jeździmy również razem na mecze futsalu w miarę możliwości. Tak się złożyło, że również lubi futsal, więc od czasu do czasu oglądamy mecze w telewizji czy w internecie.

Oczywiście życzymy Tobie jak najdłuższej gry w futsalu, jednak czy po tym myślisz, aby zostać trenerem?

Tak, chciałbym zostać trenerem. W najbliższej przyszłości będę starał się ukończyć kurs trenerski i na pewno będę chciał pozostać przy futsalu tak długo jak będzie to możliwe. Czy to grupy młodzieżowe czy może w późniejszym czasie będzie mi dane poprowadzić jakiś seniorski zespół to czas pokaże. Póki będzie zdrowie to  na pewno będę starał się jeszcze grać jako zawodnik.