Historyczna chwila w Rawiczu

Cierpliwość środowiska futsalowego w Rawiczu nagrodzona została w 11. kolejce historycznym wynikiem. Rawicka drużyna zdobyła pierwszy punkt w historii występów w II lidze po zremisowaniu 3:3 meczu z Piastem Poniec. Futsal Gostyń uległ wiceliderowi z Konina 3:9.

Zaczynając od wyjazdowego spotkania Futsal Gostyń w Koninie musimy wspomnieć fakt, że mecz toczył się o pozycję wicelidera tabeli II ligi. Od początku stawka spotkania była widoczna w poczynaniach obu drużyn. Nerwowość dało się odczuć nie tylko w szeregach gości, ale przede wszystkim w poczynaniach gospodarzy, którzy w 4. minucie stracili pierwszą bramkę. Pierwszym strzelcem w tym spotkaniu został Damian Bujak, który wyprowadził gostynian na prowadzenie. Radość gości nie trwała jednak zbyt długo, bo już po trzech minutach na tablicy wyników widniał wynik 1:1. Kolejne minuty upłynęły na dalszym badaniu się obu drużyn, a sytuacje do zdobycia bramki mieliśmy z obu stron. W 13. minucie to jednak gospodarze objęli prowadzenie i był to początek ich dobrej passy, bo po chwili było już 3:1. Zredukowanie przewagi gospodarzy udało się gościom jeszcze przed przerwą gdy strzelili drugiego gola po raz kolejny za sprawą dobrego wykończenia Damiana Bujaka. Do przerwy wynik już nie uległ zmianie i obie drużyny schodziły do szatni w nastrojach zwiastujących walkę o każdy centymetr parkietu w drugiej połowie. Automobile szybko jednak w drugiej połowie zrobili swoje i w 33. minucie na tablicy wyników mieliśmy już ich prowadzenie 6:2. Po chwili udało się jednak odpowiedzieć na 6:3 Krzysztofowi Kąkolewiczowi. Nikt w drużynie przyjezdnych nie myślał jednak, że będzie to ostatnia pozytywna odpowiedź Futsal Gostyń w tym meczu. Ostatecznie jednak na tym dobre informacje dla gości się skończyły i do końca meczu stracili oni jeszcze trzy bramki. Ostateczny wynik do 9:3 dla Automobile Konin, które umocniło się na pozycji wicelidera.

Spore emocje dało się odczuć w Rawiczu jeszcze przed meczem z Piastem. Od początku w powietrzu wisiały pozytywne fluidy w drużynie gospodarzy. Przed meczem spiker poinformował kibiców, że obie drużyny przystąpią do tego spotkania z dużymi osłabieniami w składach. Od początku spotkania w szeregach obu zespołów dało się odczuć spore napięcie, co skutkowało chaotyczną grą po jednej i drugiej stronie boiska. Szybko na prowadzenie wyszli gospodarze po świetnej kontrze. Ten gol zaowocował jednak sporą chęcią do odrobienia strat przez Piasta, co udało się już po chwili, a na listę strzelców wpisał się Patryk Przymus. Nie zmieniło to jednak obrazu gry w tej części meczu, w której stroną przeważającą była Petro-Lawa, która była blisko zdobycia kolejnych bramek. Piłka po strzałach gospodarzy upodobała sobie jednak słupki bramki strzeżonej przez golkipera gości i na przerwę oba zespoły schodziły z wynikiem 1:1. Bardzo aktywny był Krystian Nowicki, pokazując, że futsal to dyscyplina, która nie jest mu obca. Kilkukrotnie oszukał rywali w taki sposób, że publika podrywała się z miejsc. Po wznowieniu gry mieliśmy o wiele więcej emocji niż w pierwszej połowie. Ostre starcia z obu stron przełożyły się na szybkie osiągnięcie przez obie drużyny ilości pięciu fauli w trakcie drugiej połowy. Dzięki temu zarówno gospodarze, jak i goście musieli uważać na swoje zagrania, żeby nie stracić kontroli nad wynikiem poprzez bycie karanymi przedłużonymi rzutami karnymi. Na trybunach przez całe spotkanie niósł się doping dla obu zespołów, a atmosfera była na jeszcze lepszym poziomie niż rywalizacja na parkiecie. Kibice z Ponieca również w sporej grupie pojawili się na trybunach hali widowiskowo-sportowej w Sierakowie, co tylko dodało smaczku rywalizacji obu drużyn. Na boisku to jednak goście doszli do głosu po kolejnym golu Patryka Przymusa, który był dziś bardzo aktywny oraz trafieniu samobójczym gospodarzy. W tej części gry Petro-Lawa była w stanie odpowiedzieć jednokrotnie i przez kilka minut utrzymywał się wynik 2:3. W ekstazę miejscowych kibiców gospodarze wprawili jednak, gdy na kilka minut przed końcem udało się zdobyć wyrównującą bramkę. Dramaturgii tego spotkania nie było jednak końca, bo jeszcze na sekundy przed zakończeniem sędzia podyktował dla gości przedłużony rzut karny, którego ostatecznie nie udało się im wykorzystać. Wynik spotkania po ostatniej syrenie wynosił więc 3:3 i pierwsze punkty dla rawickiej drużyny w historii ligowych występów stały się faktem. To spotkanie pokazało, że cierpliwość i wiara we własne umiejętności, dobrą organizację i ambitny projekt ostatecznie zawsze prowadzi do sukcesu. Dziś był to sukces w postaci pierwszych punktów, a gdzie takie podejście zaprowadzi drużynę z Rawicza, będziemy obserwować w kolejnych miesiącach.