Kolejny kac po meczu w Trapezie

Po raz kolejny spełnił się w Trapezie ten sam scenariusz. Leszczynianie grali dobrze, przeważali, ale ostatecznie to rywale cieszą się z trzech punktów. Zabrakło szczęścia, konsekwencji, a mecz z AZS UŚ Katowice zakończył się przegraną GI Malepszy Futsal Leszno 3:5.

Początek spotkania to pokaz motywacji po stronie zawodników gospodarzy. Od rozpoczęcia gry było widać, że nie odstawią w tym meczu nogi ani na sekundę i będą dążyć do jak najszybszego strzelenia bramki. Taka taktyka szybko się sprawdziła, bo Adrian Niedźwiedzki i Hubert Olszak szybko wyprowadzili gospodarzy na dwubramkowe prowadzenie. Miejscowi w tym okresie zdawali się w pełni kontrolować przebieg spotkania i wydawało się, że kwestią minut są kolejne okazje dla leszczynian. I po części tak było, bo kilkukrotnie zawodnicy z Leszna dochodzili do świetnych okazji, najczęściej za sprawą Dawida Witka. W każdej sytuacji jednak czegoś brakowało i nie udało się jeszcze podwyższyć prowadzenia. Dobre zawody grał Sebastian Wojciechowski, który wiódł prym na parkiecie w tej części spotkania. Przypadkowy gol dla gości sprawił jednak, że w szeregi miejscowych wkradł się chaos, co poskutkowało jeszcze jedną bramką gości na 2:2.

Trzecia bramka dla przyjezdnych padła zaraz po wznowieniu gry, ale ich radość nie trwała długo, bo szybko wyrównał Michał Bartnicki. Nie zdało się to jednak na wiele, bo po błędzie Wojciechowskiego padł czwarty gol dla katowiczan i na parkiecie zaczęło się robić coraz bardziej nerwowo. Na domiar złego goście szybko trafili po raz piąty do bramki leszczynian i wprowadzili w ich szeregi sporą nerwowość. Trener Trznadel ratował się jeszcze wysłaniem pięciu zawodników do ataku, ale ten manewr nic pozytywnego nie przyniósł. W końcówce jeszcze nie udało się wykorzystać gospodarzom kolejnego przedłużonego rzutu karnego i wynik spotkania nie zmienił się. Mimo, że więcej szans mieli leszczynianie to po raz kolejny z trzech punktów cieszą się rywale. Na przełamanie złej passy przyjdzie nam czekać co najmniej do najbliższych potyczek z Gattą Active Zduńska Wola.

Kamil Musiał, zawodnik AZS UŚ Katowice:

Był to dla nas naprawdę ciężki mecz. Leszno postawiło naprawdę wysoko poprzeczkę. Dodatkowo mieli po swojej stronie atut własnej hali. Mimo, że przegrywaliśmy ten mecz to byliśmy ciągle zmotywowani. Przed spotkaniem jasno postawiliśmy sobie, że to spotkanie musimy wygrać i każdy sobie to powtarzał. Był to dla nas bardzo ważny mecz bo wpadliśmy w dołek, wcześniej w kilku meczach nie mogliśmy odnieść zwycięstwa. Więc chcieliśmy bardzo wygrać w Lesznie, żeby uśmiechnięci wracać do domów. Na szczęście dla nas udało się, wypełniliśmy nasz plan. Strzeliliśmy kilka bramek, udało się w końcówce przeważyć na naszą szalę więc jesteśmy bardzo zadowoleni. 

Jakub Molicki, zawodnik GI Malepszy Futsal Leszno:

Trzeba podkreślić, że byliśmy dziś zespołem lepszym. W żadnym momencie tego spotkania nie czułem się gorszy od rywali. Naszą bolączką jest obecnie dekoncentracja w obronie. W przebiegu spotkania przeplatamy dobrą grę w ataku, słabszą w defensywie. Znów mieliśmy mnóstwo sytuacji żeby ten mecz zakończyć. Brakowało naszej lepszej koncentracji i trochę szczęścia. Gdy wychodzimy w sytuacji trzy na jeden musimy takie akcje zakończyć golem. Teraz musimy po prostu uderzyć się w pierś i walczyć dalej o kolejne punkty. Na tym spotkaniu liga się nie kończy, więc w następnym meczu musimy zrobić wszystko aby było tylko lepiej. Chciałem serdecznie podziękować kibicom za tak liczne przybycie i doping, on zawsze dodaje jeszcze więcej sił. Niestety dziś nie udało się tak jakbyśmy chcieli. Liczymy zawsze bardzo na wsparcie kibiców.