Zabójcza minuta Chorzowian

Przerwa w rozgrywkach Futsal Ekstraklasy trwała trzy tygodnie i wszyscy kibice GI Malepszy Futsal Leszno nie mogli doczekać się na sobotni wieczór. Rywalem leszczynian był wicelider Futsal Ekstraklasy – Clerex Chorzów. Zwyciężyło wyrachowanie oraz skuteczność po stronie gospodarzy.

Początek spotkania dla leszczynian wyglądał obiecująco. Pierwszy strzał na bramkę oddał Michał Bartnicki już po kilku sekundach, niestety futsalówka minęła słupek bramkarza gospodarzy. Na odpowiedź Clerexu nie było trzeba długo czekać. Kilka sekund później płasko po ziemi uderzył Mariusz Seget, lecz Jakub Budych okazał się lepszy. Chorzowianie przejęli inicjatywę i zmusili podopiecznych Tomasza Trznadla do grania w obronie. Przez pierwszą część pierwszej połowy goście skutecznie bronili dostępu do własnej bramki. Między słupkami bardzo dobrze spisywał się Jakub Budych. Obronił kilka bardzo groźnych strzałów a także sytuacje sam na sam. W ósmej minucie po faulu Piotra Pietruszko z stałego fragmentu potężnie uderzył Leszczak, ale Bartnicki stojąc przy słupku osłonił bramkę i nadal na tablicy widniał wynik bezbramkowy.
Niestety początek drugiej części pierwszej połowy można porównać jak trzęsienie ziemi. Rozpoczęło się to od niegroźnego wyprowadzania piłki przez Piotra Pietruszko. Popełnił błąd i stracił piłkę, a chorzowianie skrzętnie wykorzystali ten błąd i Roman Vahula strzelił na 1:0. Kilka sekund później Clerex po rzucie rożnym dla gości wyprowadził zabójczy kontratak, który rozmontował obronę leszczynian. Adam Wędzony na 2:0. Jakby tego było mało pół minuty później Sebastian Leszczak podwyższył na 3:0.
W końcówce pierwszej połowy Futsal Leszno miał jeszcze swoje okazje – w słupek uderzył Niedźwiedzki a trzykrotnie strzelał Pietruszko. Niestety cały czas brakowało skuteczności i w odpowiednim momencie dobrej decyzji. Do przerwy beniaminek z Leszna zszedł z rezultatem 0:3.

Drugą część spotkania Futsal Leszno starał się grać agresywniej i wyższym pressingiem. W 28 minucie dobrze piłkę odebrał Sebastian Wojciechowski i wyprowadził kontrę, jednak Paweł Synowiec oddał strzał prosto w bramkarza gospodarzy. Sytuacje lubią się mścić kilka sekund później przy piłce znalazł się Sebastian Leszczak, który indywidualnym rajdem minął obrońców z Leszna i pokonał Jakuba Budych i podwyższa na 4:0. Goście próbowali jeszcze w ostatnich minutach podejmowali próbę ataków, niestety bezskutecznie. Wynik nie uległ już zmianie i spotkanie zakończyło się 4:0 dla faworyzowanego Clerexu. Podopieczni Tomasza Trznadla wracają do Leszna bez dorobku punktowego.
Już za tydzień w niedzielę 19 stycznia Futsal Leszno czeka arcyważny mecz z drużyną AZS UŚ Katowice przed własną publicznością.