Obie drużyny mają coś do udowodnienia

Przerwa w rozgrywkach Futsal Ekstraklasy trwała trzy tygodnie, podczas których leszczyńscy futsaliści mieli dużo czasu przygotowanie się do rehabilitacji po ostatnim ligowym meczu w Bielsku-Białej. W międzyczasie zagrali również w 1/16 finału Pucharu Polski, w którym pokonali 11:0 Pogoń Połczyn-Zdrój. Sobotnie spotkanie zapowiada się jednak na nieporównywalnie bardziej wymagające, bo rywalem będzie utytułowany Clearex Chorzów, który w dodatku będzie żądny rewanżu za pierwsze spotkanie w Lesznie.

W drużynie z Leszna spora mobilizacja widoczna jest gołym okiem, tym bardziej, że mecz z Clearexem zapoczątkuje serię meczów z niezwykle wymagającymi przeciwnikami. Szansę debiutu w meczu ligowym w barwach biało-czerwonych dostanie zapewne Jakub Budych, który szykowany jest do gry w tym spotkaniu od pierwszej minuty. Michał Długosz nie jest jeszcze do końca wyleczony po drobnej kontuzji więzadeł i trener Trznadel nie będzie chciał ryzykować pogłębienia się urazu doświadczonego bramkarza. Z lekką kontuzją zmaga się również Piotr Pietruszko, ale jego brak w tym spotkaniu nie jest jeszcze przesądzony i bardzo możliwe, że weźmie udział wraz z kolegami w podróży do Chorzowa. Z zawodników, którzy nie wystąpili w meczu pucharowym gotowi do gry powinni już być Sebastian Wojciechowski i Jarosław Radliński. W meczu wystąpić powinien również Hubert Olszak, zdobywca dwóch bramek w pierwszym spotkaniu między tymi zespołami. GI Malepszy znajduje się w tej chwili na 9. pozycji w ligowej tabeli i po kilku słabszych wynikach musi powoli oglądać się za siebie, choć należy przyznać, że przewaga 7 punktów nad strefą spadkową nie jest jeszcze powodem do bicia na alarm. Największym problemem w tej sytuacji jest to, że drużyny z dołu tabeli potrafiły w ostatnim czasie sprawić kilka niespodzianek i nie odstają już tak wyraźnie jak jeszcze niedawno.

Zdecydowanie w innych nastrojach są za to w Chorzowie. Zawodnicy Clearexu mają ostatnio passę sześciu spotkań bez porażki, z których wygrali aż pięć. W ostatniej zeszłorocznej kolejce pokonali wysoko Red Dragons Pniewy 6:1 i wygodnie rozsiedli się na trzecim miejscu w tabeli. Na identycznej pozycji skończyli zeszłosezonowe rozgrywki, więc widać w tym klubie powtarzalność. Aktualnie są drudzy jeśli chodzi o bramki strzelone, ale wiąże się to również z tym, że sporo goli tracą. W meczach Clearexu pada więc często bardzo dużo bramek. Powtarzalność tych wyników jednak nie wyczerpuje ambicji sterników klubu, którzy przed sezonem poczynili solidne wzmocnienia, zapowiadając walkę o tytuł z Rekordem. Przed sezonem do zespołu dołączyli reprezentant Polski Przemysław Dewucki i solidne wzmocnienie z Ukrainy Roman Wachuła, były reprezentant, który przyszedł z Pniew. Za największą gwiazdę gospodarzy uchodzi natomiast Sebastian Leszczak, który niegdyś był uważany za największy talent w trawiastej drużynie Wisły Kraków. Reprezentantowi Polski zmiana dyscypliny wyszła jednak na dobre, bo od lat jest już podporą reprezentacji i jednym z najbardziej rozpoznawalnych futsalistów w naszym kraju. W sobotnim meczu nie wystąpi za to inny kadrowicz Maciej Mizgajski, który pauzuje za żółte kartki.

Kto wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku? Z jednej strony leszczynianie, którzy będą chcieli sobie odbić ostatnią wysoką przegraną z Rekordem, z drugiej doświadczeni gracze Clearexu, którzy postarają się udowodnić, że porażka w Lesznie to tylko złe miłego początki. Start spotkania o godzinie 18:00 w sobotę, a transmisję jak zwykle będzie można śledzić za pośrednictwem platformy TVCOM.

Jan Martin przed meczem:

To będzie inne spotkanie niż pierwsze, które rozegraliśmy w ekstraklasie. Atut własnego parkietu to duży handicap. Będzie ciężko zdobyć punkty, ale to nie zmienia naszego podejścia i jedziemy tam wygrać. Nikt nie wsiądzie do busa z myślą, że może powalczymy o remis, a jak przegramy to nic się nie stanie. Jedziemy w pełni zmotywowani. Clearex po trudnym początku, zgodnie ze swoimi aspiracjami mocno poszedł do góry. Ściągnęli bardzo dobrych zawodników ale my broni nie składamy i jedziemy tam wygrać.