Lekcja futsalu w Bielsku-Białej

Srogą lekcję futsalu dostali dziś w Bielsku-Białej zawodnicy GI Malepszy Futsal Leszno. Mecz z mistrzem Polski przegrali wynikiem 0:10 i w minorowych nastrojach rozpoczną świąteczną przerwę w rozgrywkach.

Początkowe minuty spotkania z Rekordem dawały nadzieję, że leszczynianie będą w stanie powalczyć. Kilka razy udało im się zagrozić bramce Nawrota, ale z każdą upływającą minutą było widać, że różnica klas będzie coraz bardziej wyraźna. Rekord po chaotycznym wejściu w mecz złapał swój rytm, a futsalówka krążyła między zawodnikami jak po sznurku. Krytyczną dla leszczyniaków okazała się ósma minuta. Pierwszą z dogodnych sytuacji dla mistrzów Polski udało się wybronić Krzysztofowi Bartkowiakowi, który wyszedł w tym meczu w pierwszym składzie. Nie miał szans za to przy przytomnym rozegraniu piłki zza linii bocznej przez rywali. Alex Viana wykorzystał z zimną krwią tę akcję i rozpoczął strzelanie do leszczyńskiej bramki. Na drugie uderzenie gospodarzy nie trzeba było długo czekać i w tej samej minucie Viana wpisał się po raz drugi na listę strzelców, wykorzystując przy tym rykoszet, gdy piłka odbiła się od Jarosława Radlińskiego. Po tym golu bielszczanie weszli na swój wysoki poziom i nie dopuszczali leszczynian do głosu ani na chwilę. Konsekwencją takiego przebiegu spotkania były jeszcze dwa gole gospodarzy w pierwszej połowie. Fin Korpela podwyższył na 3:0 w 9. minucie, a Popławski strzelił czwartego gola pod koniec pierwszej połowy. Goście doszli jeszcze do jednej sytuacji tuż przed przerwą, gdy ładną akcją popisał się Rajmund Siecla.

Po przerwie do głosu doszli goście, aktywny był szczególnie Dawid Witek, ale nie przełożyło się to na jakąkolwiek zdobycz bramkową. Bielszczanie grali bardzo mądrze, pokazując, że są aktualnie w bardzo dobrej formie. Michał Marek pokazywał się z dobrej strony również w defensywie, a ofensywa jak zwykle w Rekordzie funkcjonowała na wysokim poziomie. W 27. minucie prowadzenia na 5:0 podwyższył Michał Kubik, a w 29. minucie świetną akcją popisali się Korpela oraz Bondar i ten drugi wpisał się na listę strzelców. Po chwili dobrą okazję dla gości wypracował po przejęciu Paweł Synowiec, ale nie udało się jej wykorzystać. W okolicach 35 minuty trener Trznadel zdecydował się na posłanie piątki zawodników do ataku. Taka taktyka szybko się zemściła, bo po stracie Sebastiana Wojciechowskiego Alex Viana z daleka strzelił siódmego gola do pustej bramki. Gol na 8:0 padł po zamieszaniu przy zmianie na bramce leszczynian, które przytomnie wykorzystał Łukasz Biel. Minutę później pierwszy poważniejszy błąd popełnił w tym meczu Bartkowiak, a Michał Marek strzelił pierwszego swojego gola w tym meczu. Zawodnikom gospodarzy bardzo zależało na osiągnięciu dwucyfrowego wyniku po stronie zdobyczy bramkowej, co udało się w ostatniej minucie, a rezultat na 10:0 ustalił Jan Dudek.

Dla Futsal Leszno taki wynik nie jest niespodzianką. Wszyscy spodziewali się, że strasznie trudno będzie przywieźć choćby punkt z wyjazdu do mistrza, biorąc pod uwagę ostatni wynik Rekordu w meczu z Gattą (8:1). Dużo pracy przed drużyną, żeby od nowego roku zacząć znów zbierać punkty w ligowej tabeli. Kolejne spotkanie na wyjeździe z Clearexem 11 stycznia.