Nie dać się połknąć w jaskini lwa

Przedświąteczny okres to często okazja do zmniejszenia obrotów, na których funkcjonujemy przez cały mijający rok. Terminarz zadrwił jednak z zawodników Futsal Leszno i to właśnie w tym okresie przydzielił im najtrudniejszych przeciwników z możliwych. W sobotę w Bielsku-Białej zagrają spotkanie z liderującym Rekordem.

Rekord występuje w najwyższej lidze futsalowej w Polsce od 1994 roku. Już w swoim drugim sezonie zajął drugie miejsce, tuż za PA Nova Gliwice. Na kolejny sukces zielono-biali czekali aż 17 lat, do sezonu 2010/11. W sezonie, w którym Akademia sięgała po drugie z rzędu mistrzostwo kraju, Rekord zajął trzecie miejsce. W kolejnym sezonie bielszczanie powtórzyli to osiągnięcie. Futsaliści z Bielska-Białej od trzech sezonów zdobywają mistrzostwo Polski i w tym również nie zapowiada się, żeby ktokolwiek miał im przeszkodzić. W tej chwili mają już 8 punktów przewagi nad wiceliderami tabeli i pewnie zmierzają w stronę czwartego tytułu z rzędu, a piątego w swojej historii. Rekord w obecnym sezonie w październiku rywalizował w rozgrywkach MainRound Ligi Mistrzów. W Pradze rywalizowali przeciwko: miejscowej Sparcie, rumuńskiej FK Csikszereda i maltańskiemu Luxol St. Andrews FC. Rekordziści wygrali z Maltańczykami 3-1, ale ulegli Rumunom 1-2 i Sparcie 1-4 i pożegnali się z klubowymi rozgrywkami. Ten utytułowany zespół miał do tej pory tylko raz okazję grać z drużyną z Leszna. W lutym 2019 roku mistrz Polski przyjechał do Leszna przy okazji 1/8 finału Pucharu Polski i wygrał 6:1. Tamto spotkanie dobrze zaczęło się dla gospodarzy, którzy szybko objęli prowadzenie, jednak Rekord natychmiast pokazał kto w tamtej chwili był potentatem w polskim futsalu i nie dał szans ekipie z I ligi. Kadra Rekordu oparta jest na Polakach, wzmocnionych reprezentantami bądź byłymi reprezentantami swoich krajów (Czech, Ukrainy czy Finlandii). Bramkarzami są: Bartłomiej Nawrat i Krzysztof Iwanek, a zawodnikami z pola: Alex Viana (Brazylia), Artur Popławski, Jan Dudek, Jan Janovsky (Czechy), Jani Korpela (Finlandia), Kamil Surmiak, Michał Kubik, Michał Marek, Oleksandr Bondar (Ukraina), Paweł Budniak, Tomasz Gąsior czy Łukasz Biel. Trenerem jest 44-letni Andrzej Szłapa.

GI Malepszy rundę jesienną już teraz może zaliczyć do udanych. Nasi zawodnicy zdobyli 15 punktów, nad strefą spadkową mają 7 „oczek” przewagi i identyczną stratę notują do miejsc na podium. W trzech ostatnich meczach leszczyniacy zdobyli co prawda tylko dwa punkty, ale za rywali mieli świetną ekipę z Jelcza-Laskowic oraz odradzającego się pod wodzą Orlando Duarte Piasta Gliwice. Iskierką nadziei dla Futsal Leszno jest fakt, że Tomasz Trznadel z drużyną Euromaster Głogów potrafił wygrać w 2017 roku na terenie piekielnie mocnego rywala w Bielsku 5:4 i długo była to ostatnia przegrana Rekordu na własnym terenie. Nie tylko trener ma z tego spotkania dobre wspomnienia, bo w tamtym meczu wystąpili zawodnicy, którzy dziś są w Lesznie: Michał Bartnicki (wtedy zdobywca dwóch bramek), Michał Długosz, Adrian Niedźwiedzki, Kacper Konopacki (dziś kontuzjowany) i Jarosław Radliński.

Czy nasza ekipa nawiąże w sobotę do tych chwil z 2017 roku? Wsparci między innymi Sebastianem Wojciechowski, Piotrem Pietruszko, Jakubem Molickim czy Hubertem Olszakiem na pewno nie oddadzą łatwo parkietu i postarają się sprawić miłą niespodziankę na święta swoim kibicom. Mecz tradycyjnie będzie można obejrzeć na platformie TVCOM.

Tomasz Trznadel, trener GI Malepszy Futsal Leszno:

Analizujemy rywala już od jakiegoś czasu. Wiadomo jaka to drużyna, będziemy musieli wnieść się na wyżyny, żeby powalczyć jak równy z równym z drużyną z Bielska. Jeśli będziemy popełniać tyle indywidualnych błędów co w poniedziałek to dostaniemy surową lekcję futsalu. Zrobimy jednak wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Futsal już nie raz nam pokazał jak nieprzewidywalnym sportem potrafi być.

Źródło zdjęcia: leszno.naszemiasto.pl